Jestem pewna, że niestety nie uda mi się zrealizować tegorocznego wyzwania na Lubimy Czytać. Znaczną część doby, która w tym Roku Osobistym (trwa do 7.07) jest dla mnie stanowczo za krótka, przeznaczam na pracę lub podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych. Tak to jest, jeśli chce się mieć coś swojego. Próbowałam w sierpniu nauczyć się szybszego czytania, ale nie mam, niestety, warunków w domu (bodźce z zewnątrz). Postaram się uzupełnić wszystkie tegoroczne wpisy.
Obecnie czytam jedną z książek Jarosława Grzędowicza, którego miałam okazję poznać osobiście w październiku. Nie wiem, czy będę Wam tu o niej pisać. Jako dziecko, miałam bogatą wyobraźnie, ale zamiast ją rozwijać, stopniowo była zabijana i dziś jestem mózgiem superanalitycznym, konkretnym (widać to w numerologii).
Jeśli czytam, robię to w weekendy, chociaż nawet wczoraj przeczytanie typowej dla mnie dziennej liczby stron było dużym wyzwaniem. Nie mam pojęcia, czy zjawię się w tym roku na Krakowskich Targach Książki. Będę już wtedy w 4. Roku Numerologicznym, który jeszcze bardziej wymusi na mnie systematyczną pracę. Obecnie kłania się Wam certyfikowana numerolog (na tym nie koniec wachlarza możliwości zawodowych). Bardzo boli mnie to, że cała ta wiedza (mogę opowiadać latami) nie przyszła do mnie w roku 2006, wówczas moje życie wyglądałoby inaczej. Dziś wiem, że mam uważać na osoby, w których portretach numerologicznych (dzień urodzenia, Droga Życia, imiona, nazwiska, przezwiska) występuje szesnastka (sama noszę ją w nazwisku i utrudnia wiele aspektów, bardzo boleśnie o sobie przypomina, kiedy jestem sama, bez związku) i liczba 27, której blokady mogę człowiekowi zdjąć, ale jeszcze nikt mnie o to nie poprosił. Boli mnie brak zrozumienia, brak podobnych osób do mnie. Wiem, że jeśli człowiek nie będzie Siódemką numerologiiczną, nici z wzajemnej chemii.
Nie wiem, z jaką częstotliwością będą pojawiały się wpisy. Ze wszystkim zostałam sama. Po tym, co mnie spotkało półtora roku temu, nie mam nawet do nikogo zaufania, aby poprosić o pomoc. Wiem, że tu wrócę, tylko nie powiem Wam, kiedy.
To tyle ode mnie na dziś. Powoli wracam do zdrowia. Spokojnego i zaczytanego czasu dla Was. Dajcie znać, co czytacie. Mnie czeka rewolucja w biblioteczce na Lubimy Czytać (zrobię to w którejś rocznej siódemce, na pewno trzeźwo ocenię sytuację).
Do przeczytania!
Anna M. Baran
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz