Dzisiaj coś się kończy. Ten dzień napawa mnie zawsze smutkiem, a przecież nie tak powinny wyglądać urodziny. Tegoroczne również nie są takie, jak sobie wymarzyłam 16 lat temu. W związku z dzisiejszym dniem (i Nowym Rokiem Osobistym) przygotowałam dla Was garść faktów o mnie, nie tylko literackich. Mam nadzieję, że Was zaciekawią i być może zaskoczą.
30 FAKTÓW O MNIE NA 30. URODZINY!
1. Nie lubię ludzi - o ile ktoś nie będzie mnie rozumiał bez słów, nie dopuszczam do siebie większego grona ludzi. Źle się tam czuję, łatwo przebodźcowuję, co też wpływa na wydłużony czas regeneracji i powrotu do równowagi. Nigdy więc nie pytajcie mnie, jak się czuję albo czy jestem zadowolona z wyjazdu, jeśli dopiero z niego wróciłam.
2. Jestem indywidualistką - wszystko, co mogę, robię sama i nie zwracam uwagi na ludzi, bo ci zawsze mogą zawieść. Zawsze idę wybraną przez siebie drogą. Raczej nie żałuję swoich wyborów i nie ulegam tłumom - sprawdzę sama, dopiero będę się wypowiadać.
3. Jestem introwertykiem -jeśli mam przy sobie ludzi, to wybranych i na wyłączność. Nie z każdym będę rozmawiać i więcej dzieje się w środku (jeśli już się dzieje, a trudno mnie wzruszyć). Nie tryskam energią, za to z zapałem zabieram się do działania, jeśli już mam coś robić. Nie przeszkadza mi cisza i samotność (dopuszczam tylko podobnych do mnie ludzi).
4. Jestem umysłem ścisłym - i to w stu procentach. Odnajdę się wszędzie tam, gdzie jest mrocznie, ciemno, głęboko, gdzie można analizować i wyciągać konkretne wnioski. Do dziś dziwię się, jak można nie rozumieć chemii (nie miałam z nią problemów i zawsze to ja ją tłumaczyłam innym) czy fizyki. Mam zyt analityczny i konkretny umysł, żeby ślęczeć po kilkanaście godzin nad wypracowaniem/wierszem/podręcznikiem do historii (lanie wody). Potrafię jeszcze coś liczyć, gdy na zegarze wybiła 23:00. Mój mózg pracuje 24/7. Jak na złość, czasy szkolne spędziłam w cierpieniu na profilach humanistycznych. Potem już poszłam swoją drogą. Idealne będą dla mnie właśnie te gatunki literackie, w których można grzebać, dociekać, rozkładać wszystko na atomy.
5. Nie spełniłam mojego pierwotnego marzenia zawodowego - nie miałam warunków. Jako dziecko chciałam być sędzią, ale dziś wiem, że pokonałaby mnie rozszerzona historia na maturze. Ta miłość zostala, ale wyprzedziła ją kryminalistyka. Potrafię czytać kryminał i za moment zajrzeć do Kodeksu karnego, który artykuł/paragraf został naruszony i jaka za to kara. Do dziś również kocham policjantów (nie tylko ze względu na podobny do mnie czarny humor). Dla równowagi...
6. Od dziecka wiedziałam, że będę pracować sama - idę w tym kierunku. Mam zbyt silny charakter, żeby komuś ulec. Ludzie wokół mnie dekoncentrują, męczą, demotywują i zabijają moją analitykę (nierzadko kradną pomysły). Nie mam cierpliwości do pracy pod kimś.
7. Bez numerologii nie da się żyć -to po prostu matematyka w praktyce. Jeszcze dziesięć lat temu płakałam, bo nie wiedziałam, co przyniesie mi dzień i byłam przekonana, że nikt nie będzie mnie chciał, bo nie rozumie i nie da być sobą. Dziś wstaję rano i wiem, jaki mam Dzień Osobisty, co przyniesie, kiedy co robić, kiedy absolutnie. Mało tego, nikt nie odejdzie ode mnie nieprzeliczony. Tak jak ludzie pytają, co u kogoś słychać, ja zapytam, kiedy dana osoba się urodziła i wiem bardzo dużo (nie wszystko, bo Portret Numerologiczny to również analiza imion, nazwisk i przezwisk poza datą). Dzięki tej wiedzy nic mnie już nie dziwi, bo mam człowieka jak na dłoni i wiem, na ile mogę sobie pozwolić. Zupełnie inaczej będę rozmawiać z jedynką numerologiczną (mogę i muszę mocniej, żeby dotarło, często podnoszę głos), a inaczej z trójką, od której nie należy wymagać wiele, bo i tak nie dokończy zadań. Numerologia to instrukcja obsługi każdego z nas i nie tylko. Wiemy, kiedy co sobie zaplanować, możemy pomóc w założeniu biznesu. Gdyby to było bzdurą, dziś nie istniałyby takie marki jak CocaCola, BMW czy Audi - te nazwy zawdzięczamy numerologom. Zyski są, o czym się przekonujemy i nie trzeba umieć matematyki, aby być dobrym numerologiem.
8. Nie byłam orłem z matematyki - w żadnym wypadku. Dopiero w liceum nie podcinano mi skrzydeł. To jedyne, co dobrze wspominam z tamtego okresu. Było mi mówione: „Ty umiesz matematykę, tylko się nie denerwuj”. Poprawiałam maturę, ale dokonałam tego sama. Potem poszłam na studia, miałam ją przez rok i... nie miałam już problemów, wręcz wykładowczyni nie dowierzała, że poprawiałam maturę. Dziś nie boję się jej, jedynie z geometrią nie jest mi po drodze (nie mam wyobraźni przestrzennej).
9. Konkret, konkret i jeszcze raz konkret -jeśli mój mózg czegoś od razu nie przyswaja, to znaczy, że to nie jest temat dla mnie. Ma być piorun - wtedy poznam, że mnie dany temat będzie interesował. Zamiast wykładu o konfliktach światowych wolę zapoznać się z historią polskiej kryminalistyki albo poczytać o dokonaniach Kekulego. Nie napiszę kilkunastostronicowego wypracowania, zmieszczę się co najwyżej na trzech stronach A4. Nie lubię lania wody. Kwiecisty i niewyraźny styl do mnie nie przemawiał, więc podziękuję analizom wierszy (nienawidzę, mam wrażenie, od życia płodowego!). Jeśli coś jest konkretne, poukładane - w porządku.
10. Niewiele mnie rusza - mam na tyle silną psychikę, że w trudnych sytuacjach jestem spokojna. Nie będę płakać podczas czyjejś operacji, o ta osoba jest pod opieką lekarzy, którzy doskonale wiedzą, co robią (po to się uczyli). Emocje nic nie dadzą. Podobnie znoszę śmierć. To nie jest nic niezwykłego, czeka każdego i tylko to oznacza dla mnie koniec. Gorzej znoszę rozstania/porzucenia. Śmierć jest końcem nie tylko dla mnie relacji z kimś, ale z całym światem, więc nie czuję się skrzywdzona. Jeden, drugi, dziesiąty rozwód? Również nie mam z tym problemu. Silna psychika kontrastuje z niskim progiem bólu (do tego stopnia niskim, że nie mogę słuchać o urazach, bólach, bo wręcz fizycznie to odczuwam).
11. Nie udzielam konsultacji bez zlecenia - nie robię innym tego, czego sama nie chcę. Uwielbiam kontrolę i człowieka na wyłączność, ale bez prośby nie doradzę. Nie mylcie tego z brakiem empatii (jeśli mogę pomóc, empatii mam w sobie tyle, że wskrzesiłabym umarłego i zagłaskała na śmierć). Pomogę tym, którzy tego potrzebują (w innym razie czuję się jak rzecz),dlatego mam taką pracę.
12. Wiedza i logika, nie wiara - ja na wszystko potrzebuję dowodu, a na to drugie nie ma. Wierząc, niczego nie osiągniemy, wiedząc - owszem. Mając wiedzę, odzyskujemy sprawczość i możliwości działania, a przecież o t w życiu chodzi.
13. Ateizm - to był proces, nie nagła decyzja. Obserwacja otoczenia i wydarzenia w moim życiu utwierdziły mnie w przekonaniu, że żaden bóg nie istnieje. Mam zbyt logiczny umysł, aby ufać czemuś bezkształtnemu, czego nie widać. Jeśli ktoś mi udowodni istnienie jakiegoś bóstwa albo siły nadprzyrodzonej - możemy rozmawiać.
14. Nie będę rozmawiać o wszystkim - jeśli nie mam dostatecznej wiedzy w temacie, wolę się nie kompromitować i przesiedzieć w milczeniu w towarzystwie niż rozsiewać plotki. Są tematy, które obciążają mnie psychicznie, więc nawet ich nie ruszam. Przykładowo ktoś mi mówi, że od tygodnia źle się czuję. Moja reakcja? Wysłanie osoby do lekarza, ja nie mam dostatecznej wiedzy ani kompetencji, żeby jej pomóc. Negatywizm na sytuację obciąża mnie psychicznie. Jeżeli możecie coś zrobić - zróbcie, jeśli nie - nie obciążajcie mnie tym, na co nie mamy realnego wpływu (jeden z silnych czynników dołujących).
15. Trudno mnie wyciągnąć z domu - możecie mówić na mnie Karaluch. Nie znoszę zmian i jeśli nie mam naprawdę dobrego powodu, nie wyjdę z domu. Przykładowo wolę zostać w domu i zorganizować sobie czas produktywnie niż iść na imprezę rodzinną, na której będzie się zawsze dużo działo, co skutkuje znowu łatwym przebodźcowaniem i długim czasem regeneracji. Ponadto są to osoby zbyt ode mnie różne, żeby mnie rozumiały, a już na pewno nie wspierały. Jeśli nie mam solidnego powodu i planu, co będę w danym miejscu robić - nie ruszę się z domu. Ta sztywność ułatwia mi również zakupy, bo nigdy nie wydaję więcej, niż zaplanowałam. Nigdy.
16. najwięcej wymagam od siebie - zawsze. Drażnią mnie ludzie bez ambicji i pomysłu na siebie. Takie osoby na pewno nie będą mnie wspierały, bo mają inny cel. Zamiast być widziana jako dyktator w oczach innych, siebie trzymam krótko, od siebie wymagam najwięcej, a przekonanie mnie do czegoś graniczy z cudem.
17. Nie idealizuję ludzi - już nie. Mam to szczęście, że znając numerologię, widzę człowieka czarno na białym, z jego zaletami, wadami, talentami i karmami. Dzięki temu wiem, ile od kogo mogę oczekiwać. Nie ma rozczarowań, bo to ja sobie dobieram ludzi. Jeśli ktoś ma zamiar jedynie podcinać mi skrzydła i nie akceptuje mnie taką, jaką jestem - niech idzie swoją drogą. Jednym z postanowień tegorocznych jest otaczanie się wspierającymi ludźmi, co właśnie realizuję.
18. Uczę się numeroterapii - czyli czego? Już wyjaśniam. Numeroterapeuta pracuje z podświadomością. Każde wydarzenie w naszym życiu wywołuje określone emocje, a te z kolei generują kody w podświadomości, które mogą nas wspierać, osłabiać albo działać neutralnie. Poprzez rozmowę z klientem Numeroterapeuta ustala, jaki kod blokuje podświadomość przed określonym działaniem czy osiągnięciem celu, a następnie dobiera odpowiednie ćwiczenia, ułatwiające jego rozpuszczenie. Może to być kod lub wzorzec (często krzywdzący, wpajany przez otoczenie lub rodzinę na różne tematy). Te blokady dotyczą różnych tematów, ale rozpuszczenie kodu przynosi nieopisaną ulgę. Tak, jakbyście wyjęli głowę z pralki. To bardzo pomaga, ale - żeby nie było tak łatwo - Numeroterapeuta nie ruszy z pomocą bez znajomości numerologii.
19. Lepiej mnie nie denerwować... - co niektórzy przekonali się o tym. Tak jak jestem konkretna i bardzo wrażliwa na niektóre rzeczy, tak samo potrafię być bezpośrednia, szczera do bólu i nie znosząca sprzeciwu. W zdenerwowaniu zawsze mówię prosto z mostu, co myślę. Jak ktoś zna mnie dobrze - przyjmie, ale zawsze wie, na czym stoi. Ponadto źle znoszę stres i zupełnie tracę wtedy rozum, nie wspominając o tym, że nie śpię i niczego nie przełknę.
20. Kocham naukę zdalną - mam silną potrzebę dociekania i rozumienie, a więc ciągle czegoś nowego się uczę, ale nie wyobrażam sobie tego w innej formie niż nauka zdalna. Nikt mnie nie rozprasza, mogę uczyć się we własnym tempie w ciszy, wrócić w razie potrzeby - idealne warunki dla mnie. Zawsze mówię, że jestem jak roślina - nie mam zbyt wielkich wymagań, aby rozkwitnąć.
21. Nie umiem żyć bez planu i celu - wstaję rano i doskonale wiem, co zrobię, jaką książkę będę czytać i kiedy. Czy i kiedy napiszę recenzję. Wszystko mam zaplanowane, co ułatwia mi też znajomość horoskopów numerologicznych (według powiedzenia „Nie wiesz, jak żyć? Wylicz, ale nie celuj w dziewiątkę”). Zupełnie nie odnajduję się w chaosie, a wytrącenie mnie z planu ma opłakane skutki z powodu moich problemów z koncentracją. Pilnuję tego do tego stopnia, że mało komu podaję swój numer telefonu, a jeśli już, to na rozmowę się umawiam, żeby nie było zaskoczenia.
22. Lepiej rozumiem mężczyzn niż kobiety - być może to przez dominację logiki nad emocjami. Żebym była wrażliwa, musiałabym się zakochać, co jest niezwykle trudne. Zawsze ciągnęło mnie do męskiego ramienia i do dziś tak jest, że bardziej podbudowana czuję się po rozmowach z mężczyznami.
23. Czarno-biało - nie mam w sobie środka. Jeśli coś robię, to albo na sto procent, albo wcale. Kocham albo nienawidzę i często po pierwszej rozmowie wiem, czy człowiek będzie do mnie podobny. Teraz robię to jeszcze szybciej. Uwielbiam kolory stonowane, eleganckie. Jeśli wiem, że czegoś nie zrobię, nawet się za to nie zabieram, ale zawsze potrafię uargumentować swoje stanowisko.
24. Trudno ufam, nie wybaczam, ale łatwo wyrzucam ludzi z życia -taka jestem kolorowa w środku. Długo zajmuje mi zaufanie komuś, za to nie mam problemu z wygarnięciem, co myślę, co mnie boli czy z wyrzuceniem człowieka z życia. Jeśli ktoś mnie zranił albo nie rozumiał, nie akceptował, w sekundę zerwę kontakt z taką osobą i nie zawaham się ani chwili. Nie wybaczam, bo istnieje ryzyko ponownego skrzywdzenia. Z drugiej strony jeśli już kogoś mam blisko, to jestem do końca życia - mojego albo tej osoby - i kontakt usuwam dopiero po jej pogrzebie. Tak zrobiłam do tej pory dwa razy.
25. Nie jestem doceniana przez ludzi - czuć to na każdym kroku poza pracą. Potrafię dla człowieka stanąć na głowie, jeśli ktoś jest dla mnie ważny, ale w drugą stronę to nie działa. Do tego stopnia, że nigdy nie dostałam prezentu czy życzeń (Dzień Kobiet, urodziny...). Kiedy u mnie jest trudno, muszę radzić sobie sama, bo istnieje ryzyko, że jeśli poproszę o pomoc, zostanę oskarżona albo o wykorzystywanie, albo o użalanie się (gdzie ja bym człowiekowi nieba przychyliła). Dlatego dziś mówię, że jeśli ktoś mnie chce, niech się stara, bo moje starania mogą pójść na marne.
26. Urodziny to sprawdzian - zawsze uważałam, że ważniejsze są dla mnie urodziny i w numerologii jest podobnie. Imieniny nic nie wnoszą do życia. Pech chce, że co roku jest tak samo - nikt sam z siebie o mnie nie pamięta. Mało tego, żaden mężczyzna nawet nie zadzwonił. Nic. To jest smutne, podczas gdy ja potrafię zerwać się o północy i odezwać. Urodziny są właśnie sprawdzianem tego, kto mnie dobrze zna, kto pamięta, dla kogo jestem ważna. Zawsze marzyłam o zaręczynach w urodziny - niestety, raczej się już nie doczekam.
26. Nie oglądam seriali i telewizji - do odwołania. Nawet nie wiecie, ile kodów w podświadomości powstało wskutek oglądania seriali o miłości, paradokumentów. To jak fast food - nic nie wnosi. Zamiast tego wolę poczytać książkę, aby nie stracić swojego stylu wypowiedzi. Telewizja może dla mnie nie istnieć, jedyne co oglądam, to teleturnieje i mecze siatkówki.
27. Kocham aplikacje - wszystko to, co może mi ułatwić życie, mam pod ręką. Właśnie poluję na jakąś w temacie nauki szybszego czytania. Chciałabym mieć na ekranie maksymalnie jedno zdanie. Dajcie znać, jeśli znacie jakąś pomocną w tym temacie.
28. Kocham łosie - to chyba jedyne zwierzęta, które toleruję. Coś mają takiego w sobie, że mogę je podziwiać.
29. Nie jestem wielozadaniowa - nasz mózg nie jest stworzony do wykonywania wielu zadań jednocześnie. Musiałby wtedy bardzo szybko przełączać się pomiędzy nimi, a to nie następuje błyskawicznie. Zupełnie nie rozumiem więc tych ludzi, którzy robią jednocześnie pięć rzeczy, bo w rezultacie żadnej nie skończą i jeszcze nawarstwi się im masa innych.
30. Mam zabójczą pamięć - nawet, jak nie chcę, to pamiętam. Na szczęście dziś nie mam nawet z kim się pokłócić, ale potrafię wytknąć coś w najmniej spodziewanym dla osoby momencie. Podobnie wyraźnie pamiętam rozmowy, wypowiedzi wykładowców i przytoczę je bez przekręcenia. Nikt ze mną się nie kłóci, jeśli mówię, że coś pamiętam, bo wie, że jest z góry na przegranej pozycji. Dodatkowo nie umiem kłamać. bo wszystko po mnie widać.
To już wszystkie fakty o mnie. Mam nadzieję, że taki wpis Was zainteresuje. Z recenzjami wrócę w swoim tempie. Na razie pora świętować Nowy, Szósty Rok Osobisty.
Do przeczytania!
Anna M. Baran
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz