Tytuł - „Rycerz siedmiu królestw”
Gatunek - fantastyka
Liczba stron - 412
Rok wydania - 2017
Wydawnictwo - Zysk i S-ka
Ocena - 8/10
Wszyscy Czytelnicy wyczekujący jakichkolwiek wieści ze świata Westeros, których cierpliwość w oczekiwaniu na wciąż nadchodzące „Wichry zimy” została wystawiona na najcięższą próbę, mogą sięgnąć po coś, co ukoi głód. Co prawda „Rycerz siedmiu ” George'a R. R> Martina nie jest tak opasłym i rozbudowanym dziełem jak saga, ale stanowi równie satysfakcjonującą lekturę.
Całość składa się z trzech nowel: „Wędrowny rycerz”, „Wierny miecz” i „Tajemniczy rycerz”, których akcja toczy się około wiek przed tym, zanim Ned Stark wyruszył do Królewskiej Przystani.
To, co uderza już od pierwszych stron lektury, to gwałtowna, wręcz drastyczna zmiana skali i klimatu. Autor przyzwyczaił Czytelników do patrzenia na Westeros z perspektywy królów, wielkich władców i niszczycielskich smoków decydujących o losach całego kontynentu. W tej książce smoki są mglistym punktem na mapie, ledwo dostrzegalnym, powoli zamierającym wspomnieniem. Czytelnik natomiast schodzi na sam dół drabiny społecznej. Przewodnikiem w tej wędrówce staje się Duncan - młody, nienaturalnie wysoki, ubogi wędrowny rycerz, który odziedziczył wysłużoną zbroję i starego konia po swoim zmarłym mistrzu. Dunk nie ma w sobie wiele, jednak posiada cechy typowe dla rycerza - wiarę w ideały i sumienie. Jego losy nieco komplikują się, gdy spotyka małego, pyskatego i ogolonego na łyso chłopca o imieniu Jajo, uparcie domagającego się pozostania giermkiem Dunka. Niebawem okazuje się, że to dziecko nosi w sobie sekret, który mógłby wstrząsnąć Siedmioma Królestwami - to młody książę Aegon V z rodu Targaryenów. Relacja rodząca się między tymi bohaterami to najjaśniejszy punkt książki. Martin rezygnuje ze snucia epickiej sagi na rzecz klasycznej powieści drogi. Czytelnik obserwuje narodziny niezwykłej przyjaźni opartej na wzajemnym szacunku, uczeniu się życia i zderzeniu skrajnie różnych światów: surowej rzeczywistości biednego rycerza oraz królewskiego dziedzictwa małego księcia.
Powieść zachwyca wyjątkowym odtworzeniem etosu rycerskiego, który w czasach „Gry o tron” pozostał tylko pustym frazesem. Dunk desperacko próbuje być dobrym, honorowym człowiekiem w świecie, w którym dotrzymywanie przysiąg oraz walka w obronie słabszych są przez władców traktowane pobłażliwie lub cynicznie. Pisar z typową sobie dbałością o detale odtwarza realia prowincjonalnych turniejów rycerskich, zapach pot pod zbroją, kurz bitewnych traktów oraz codzienne, niełatwe życie prostych ludzi. Brakuje tutaj globalnej wojny, jednak echa polityczne dawnych rebelii majaczą w tle. Przypominają w ten sposób, że nawet najmniejsza decyzja na turnieju może mieć krwawe i dalekosiężne konsekwencje.
„Rycerz Siedmiu Królestw” George'a R. R. Martina to powieść stanowiąca idealny punkt startowy dla osób niewtajemniczonych i potencjalnie przerażonych objętością właściwej sagi. Autor udowadnia, że jego geniusz nie tkwi w tworzeniu opasłych tomów, setek postaci, które i tak zginą w krwawej rzezi, ale polega on na tworzeniu klimatycznych historii o lojalności, odpowiedzialności i cenie, jaką płaci się za bycie przyzwoitym. To literatura Fantasy na najwyższym możliwym poziomie.
Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz